Reklama
Ja w necie
Moje dzieła
Polecam
Tagi i kategorie
alkohol
apollo
barcelona
beech grove
Brenna
browar
Cardiff
chepstow
chrzestny
dj
doswiadczenie
electro
error
hip hop
hiszpania
house
impreza
Katowice
Kolobrzeg
Kurcik
latino
Libiaz
masakra
molo
Music
muzyka
numer
Pijaki
pila
Plaza
Poznan
Praca
robienie loda
sony ericsson k850i
stella
swiatopoglad
targi gsm
telefon
urlop
urodziny
Wielka Brytania
wodka
Wrocław
zoladkowa z cola
świeta Gdzieś znalezione (5)
Lajf (18)
Music (22)
other (13)
Takie tam myśli (4)
Wycieczki (22)
WP Cumulus Flash tag cloud by Roy Tanck and Luke Morton requires Flash Player 9 or better.
| P | W | Ś | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| « września | ||||||
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Livelink
| Web.design Grafika, webdesign, loga, bannery |
| Profilaktyka Hiv |
| Alcohol 120 Alcohol 120% |
| Egipt last minute all inclusive Egipt last minute all inclusive |
| herbalyes tahitian noni |
25grudnia
Co można zrobić z grupki złodziei i krętaczy? Najlepiej firmę! I w ten sposób powstała agencja People resources – specjaliści od kombinowania, oszukiwania. Po przepracowaniu dla tej bandy pół roku, czas to trochę opisać, czas zrobić anty reklamę, czas przestrzec ludzi przed nimi. Czas ich dobić.Zacznijmy. Na stronie “pipoli” można wyczytać co mamy gwarantowane:
Transport samolotem do Wielkiej Brytanii
Każdemu z kandydatów zapewniamy transport do Wielkiej Brytanii “od drzwi do drzwi”. Odloty są z Wrocławia do miejsca zamieszkania i pracy w Anglii lub Szkocji.
Owszem, zgadza się. Tomek – człowiek który nas odbierał z Bristolu trochę się spóźnił, trochę mieszał w którym z domów w Chepstow mamy zamieszkać, ale swoje generalnie zrobił. Tego dnia.
Mieszkanie i zakwaterowanie w Wielkiej Brytanii: Anglii i Szkocji
Oferujemy pokój w domu niedaleko miejsca pracy. Zazwyczaj wynajmujemy 3-4 sypialniowe domy do wspólnego zamieszkania z w pełni wyposażona kuchnię i łazienką. Domy te są wynajmowane od uznanych angielskich pośredników nieruchomości. Standardowe wyposażenie obejmuje: kuchenkę, lodówkę, nowe łóżka z materacami.
Tu już parskam śmiechem. Fakt, dom dali nam ładny, duży, wyposażony. Nowe łóżka z materacami? Jak to było nowe to ja jestem abstynentem.. Materace tak badziewne, że bardziej połamany się budziłem, niż kiedy wracałem po 12 godzinach pracy.. O domu potem, bo co do tego będzie dużo.
W razie potrzeby zapewniamy w ramach pożyczki tzw. pakiet startowy na przeżycie do pierwszej wypłaty.
Punkt prawdziwy (: A też nie bez celu
O tym też potem.
Zorganizowany dojazd do pracy
Wszystkim zatrudnionym przez nasze biuro pośrednictwa pracy zapewniamy codzienny transport do pracy. Rodzaj transportu zależy od odległości miejsca zamieszkania do pracy. Czasami do pracy można dostać się pieszo lub rowerem, przy dalszych odległościach zapewniamy firmowy minibus.
Ten minibus płatny, to już nie wspomnieli. 5 funtów dziennie. Teoretycznie miałem mieć do 30 minut do pracy, a tyle to mam naprawdę szybkim krokiem. A z ich drugiego domu w Chepstow inni mieli 2 razy tyle drogi, żadnego minibusa.
Pomoc w załatwieniu formalności
Każdego pracownika rejestrujemy do legalnej pracy. Wymaga to wysłania paszportu lub dowodu osobistego do angielskiego Home Office.
Pic na wodę. Na rejestracje tu się ma miesiąc czasu. Po 5 miesiącach sam na własną ręke to załatwiłem dla siebie. Firma people resources oczywiście opłatę 90 funtów na ten cel zabrała… Trochę minęło nim wykłuciłem się o zwrot tych pieniędzy.
Ułatwiamy i pomagamy w zdobyciu numeru ubezpieczenia zdrowotnego niezbędnego do korzystania z opieki medycznej w Wielkiej Brytanii. Wymagana jest rozmowa z angielskim urzędnikiem państwowym.
Takiego wała. Sami wszystko załatwialiśmy. W UK każdy ma obowiązek posiadania numeru NI. Jednak PR to nie obchodzi, nigdy nawet o tym nie napomknęli.
Przyspieszamy procedurę otwarcia konta bankowego.
OCB? Jakim cudem? Chyba poganiają do założenia konta, po czym wypłatę przysyłają w gotówce. Jedna osoba dostała i w gotówce, i na konto… Taki mają burdel :]
Na miejscu stałą opiekę naszych polskich pracowników
Po przyjeździe nikogo nie pozostawiamy bez opieki – nasi polscy pracownicy w Wakefield zawsze czekają, żeby ci pomóc
Hah, opiekę? Upośledzonego spaślaka Mietka?
Historię czas zacząć. W rolach głównych:
Poul Davidson – praktycznie fikcyjna osoba, wielki BOSS firmy. Nikt z nas go nigdy nie widział, nie rozmawiał z nim, nawet nie udało mi się doprosić jego numeru, czy też dania mi go do telefonu.
Tomek – “opiekun” który odebrał mnie z lotniska, dał papiery do wypełnienia. To ten co miał czuwać czy wsio OK. Po wypełnieniu papierów już go nie widziałem.
Mietek – Kolejny opiekuńczy. Niewychowany półdebil, spaślak.
Iwonka – Kobieta która odbiera telefony w Wakefield. Ma wszystko załatwiać. Załatwia mniejszą część, w tempie szachisty. Wszystko zwala na innych.
Damian, Łukasz, Mariusz , Piotr, Andzej, Artur oraz ja – Marek Rogoń – ekipa zamieszkująca dom zorganizowany przez people resources kiedy tu przyleciałem.
Wszystko wyglądało ładnie, szkolenie, jakieś buty robocze, kamizelki itd, wszystko było. Jeszcze przed pierwszym dniem pracy dzwonili do mnie, że idę na nadgodziny. Trochę dziwne, ale poszedłem. Za dom od łebka płaciliśmy 38 funtów + 12,50 za rachunki. Tygodniowo oczywiście. Pewnego pięknego dnia przyszedł do nas list od agencji, z którego wynikało, że przestają nam odliczać 12,50 na rachunki, mamy je sami płacić. Nie dalej jak 3 dni później przychodzi rachunek za wodę: ok 600 funtów!!! Kilka dni później gaz: ok 300 funtów!! Prąd też: 100 funtów!. Mało tego. Podatek od domu, uwaga: ok 1000 funtów brytyjskich! Paranoja. Dlaczego my to mamy płacić jeśli to za okres kiedy odliczali nam kasę na rachunki? “Rozstrzygnął” to Mitek. Któregoś kolejnego poranka, kiedy bylismy po nocce, słyszę dzwonek do drzwi. Jako osoba najlepiej władająca językiem, wytrącony ze snu, zszedłem otworzyć, jeszcze w samych bokserkach.. Za drzwiami stał jakiś spaślak – Miecio. Zaznaczam: w życiu wcześniej kolesia nie widziałem. Otwieram i pytam “Yes?”. On mi podaję rękę, mówi “cześć”, po czym wchodzi mi do salonu, jak do siebie, rozpierdziela się na fotelu i pyta “no i jak tam?”. Jeszcze na pół śpiący, w lekkim szoku, po chwili zrozumiałem, że to jakis kolo z pipoli. Od razu pytałem co za kino z rachunkami. Mietek wtedy powiedział wyraźnie: “Jeśli rachunek nie przyjdzie na wasze nazwiska, płaci go agencja, kiedy przyjdzie na wasze nazwisko, płacicie wy”. Wcześniej wspomniane rachunki były na agencję, więc uznaliśmy, że ok. Chciałem jeszcze zapytać, co będzie jeśli jakiś rachunek będzie w połowie za okreś kiedy pobierali ryczałt w tym celu, w połowie kiedy nie. Nie udało mi się zapytać. Przeszkodą była “kultura” pana Mieczysława, który nie dawał mi dokończyć zdania. Nawet spokojne poproszenie go o chwile na zadania pytania do końca nic nie dało. Zwyzywałem, poszedłem dalej spać. “Rozmowę” kontynuował Mariusz.
Akcji z domem to dopiero początek. Niedługo później zjawił się u nas Wyn Morgan, z agencji nieruchomości Moon & co. Zapytał dlaczego nie płacimy za dom. FUCK! Co? Panie, nam agencja pobiera opłaty za dom, proszę zobaczyć na moim payslipie. Po rozmowie z nim dowiedziałem się że od 2 miesięcy agencja NIC nie zapłaciła, ale od nas ciągle pobierała kasę na ten cel. Mało tego. Pan Wyn, pracuje w nieruchomościach, zna się na tym powiedział jeszcze:
- People resources, umieszczając w tym domu 8 osób łamie prawo. W jednym domu, niezależnie od metrażu, może mieszkać 5 niespokrewnionych osób.
- People resources nie mogą kazać nam opłacać rachunków! To też sprzeczne z prawem.
Po jego wizycie oczywiście wydzwaniałem do tych Pani Iwony, która twardo twierdziła, jak zawsze z resztą, że wszystko jest w ok, opłacone. Po jakiś 2 tygodniach faktycznie zapłacili. O dziwo.
We wrześniu przegięli pałkę. Łukaszowi i Damianowi kończyła się umowa ze złodziejami, więc musieli opuścić dom agencji. Poszedłem pomóc im szukać domu. Kiedy weszliśmy do Moon & co, oglądnąć dostępne domy, zobaczyłem jakiś dom na Beech Grove. Mówię fajnie! Będziecie mili blisko do nas. Przyglądam się… KURWA!! To nasz dom! dostępny od 19 września! Od razu za komórę, dzwonie do Iwonki. Co usłyszałem? Tak, musicie opuścić dom, my dla was nic nie mamy. Radźcie sobie sami. Totalny szok. W umowie z nimi mam napisane, że MUSZĘ, podkreślam MUSZĘ, mieszkać w ich domu przez pół roku, tyle co miałem z nimi umowy. A tu nagle hasło “nie mamy nic”. Szok i przerażenie, bo kasy zaoszczędzonej szczególnie nie miałem, a wynajęcie domu na start liczy się z duzymi opłatami, kaucją, i conajmniej dwoma miesiącami z góry. Fart taki, że właścicielami tego domu są bardzo mili ludzie, nie wywalili nas domu z dnia na dzień, a mieli do tego pełne prawo, bo agencja nie płaciła już znów od dawna. Udało się dogadać z nimi, wzięliśmy dom na nas. Drożej niż od pipoli, bo za 60 funtów od łebka, ale mamy pewność, że płacimy, więc nas nie wywalą.
To nie koniec. Kiedy już nie mieszkamy w domu agencji, ta powinna nam zwrócić kaucje, po 200 funtów każdemu, Łukaszowi 250, ze względu na młody wiek pobiera się więcej. Dzwoniąc do Iwonki, która już ma zapewne nas od dawna dość, słyszeliśmy, że w toku. Później, że papiery wypełnione, dom nie zniszczony, więc kasa będzie, czeka tylko na czeki od Paula. Fajnie. Tylko jakimś cudem później okazało się że nie. Dlaczego? Bo właściciele im nie zwrócili. Jak te złodzieje chcą kaucje od właścicieli, jeśli nie płacili przez kolejne miesiące? Wymyślili kolejną wymówkę. Bo rachunków nie płaciliśmy!! Pisałem o spaślaku, który jasno powiedział “rachunki na wasze nazwiska wy płacicie”. Żaden rachunek nie przyszedł na nasze nazwiska, więc nic nie płaciliśmy. Proste. Pieniędzy za to do dziś nie odzyskaliśmy, ale nie odpuścimy, kierujemy to na drogę sądową.
Z tego co dowiedziałem się od Piotrka, który został przez nich przeniesiony do Didcot, ta sama sytuacja miała miejsce tam 2 razy! Przyczym Piotrek nie miał szczęścia, nie miał wyrozumiałych właścicieli, musiał sie wynieść, na dzień przed wigilią.
Do ich przekrętów należy dodać nagminne błedy w wypłatach. Średnio 3 na 4 były źle wyliczone, trzeba było dzwonić, kłucić się, wyjaśniać. Wypłaty za Hollyday’e (urlopy) wypłacane z miesięcznymi lub większymi opóźnieniami, bądź nawet wcale. Mi do dziś nie wypłacili za 3 dni niewykorzystanego urlopu. Do dziś nikomu z nas nie przysłali rozliczeń podatkowcyh po zakończeniu pracy dla nich (P45). Dług który wciskają ludziom na hama, miał być odliczany co tydzień po 30 funtów. Jeszcze we Wrocławiu zapewniano mnie, że 2 miesiące max i będzie spłacone. Odliczali kiedy chcieli, i ile chcieli. spałcałem 5 miesięcy. Z tego co czytałem w internecie miały miejsce akcje “ujemne wypłaty”. Odczyli dług, mieszkanie, rachunki, i komuś co przepracował w tygodniu 2 dni ze względu na chorobę, wyszło -2 funty wypłaty. Sama akcja z moim Home Offece’m – praktycznie 4 miesiące pracowałem dla nielegalnie.
Jeśli ktoś rozważa wyjazd z nimi – Odradzam, każdy kto przez te agencję pojechał też odradzi.
EDIT: Znalezione na temat people resources:
Zgadzam się ze wszystkimi. Pod koniec września 2008r, przyleciałem do Szkocji z Polski, zero wymagań, wystarczyło, że jestem Polakiem i mam dowód osobisty. Pipole sami nalegali, abym tu w Glasgow dla nich pracował, miało być tak pięknie. Problemy zaczęły się po dwóch tygodniach, najpierw zginęła moja pensja, dopiero po wielkiej awanturze odzyskałem swoją tygodniówkę, ale najlepsze było potem. Dom w którym mnie ulokowali zajmowało 10 osób, pewnego dnia była kontrola i okazało się, że ten dom posiada licencję na trzy osoby lub dwie pary. Dla sześciu osób mieszkania się znalazły, zostało nas czterech ja i trzech kumpli. No i wtedy manager Tomasz F. wpadł na genialny pomysł(to co tu teraz napiszę to nie żąrt). Chciał zarejestrować nas jako dwie pary gejowskie, bo tylko w ten sposób mogliśmy zostać w tym domu, nie miał co z nami zrobić. Nikt z nas się na to nie zgodził. Jeden kumpel znalazł mieszkanie na własną rękę, drugi pewnego ranka zniknął no i wtedy zostałem sam z kumplem. Po paru dniach, w domu pojawił się właściciel który kazał nam zapłacić 800 funtów a jak nie to kazał nam natychmiast się pakować i opuścić dom. Jak zadzwoniłem do Tomasza F i powiedziałem mu o tej sytuacji to powiedział, pakuj się i wypier….. do polski. Miałem fuksa bo szwagier kolegi przyjął mnie do swojego mieszkania. Po kilku tygodniach od całej tej akcji, Tomasz F, na terenie zakładu w którym pracowałem wręczył mi kopertę w której było napisane, że w związku z redukcją etatów, dnia 24.12.2008r zostałem zwolniony. Stało się tak po trzech miesiącach od mojego przylotu przez agencję People Resources. Więc gdzie tu zapewnienia, że przez 6 mcy mieli zapewniać mi pracę i zakwaterowanie. Teraz jestem w takiej sytuacji, że nie mam pracy, pieniędzy i nawet do Polski nie mam za co wrócić. Kaucji za mieszkani mi nie oddali. To wszystko co tu opisałem to nie żart, to się zdarzyło naprawdę, jest wiele osób które to potwierdzą. Mam nadzieję, że agencja People Resources zniknie z powierzchni ziemi, a ludzie odpowiedzialni za moją sytuację trafią do pierdla na długie lata. Pozdrawiam wszystkich nabitych w butelkę przez pipoli.
Komentarze: 10 »
Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL
YYYyyy no… To ja sie mzoe za nauke wezme i w kraju pozostane
..:). AS tak na powaznie. Dzieki Iksiu za info i oczywisice podam dalej w razie co
Komentarz od Magnuson — 25/12/2008 @ 02:23
SWIETA PRAWDA CHOC RAZ SIE Z TOBA ZGODZE,CO DO AGENCJI TO MOZNA PISAC I PISAC A ONI I TAK DALEJ BEDA OSZUKIWAC I KRASC LUDZI PONIEWAZ’taka jest ich praca’BYLE BY MIELI SWIETNE SAMOCHODY I SIE BAWILI ZA DARO ODEBRANE MLODYM POLAKOM PIENIADZE A CO DO BONDA NIE SPOCZNIEMY DOPUKI GO NIE ODZYSKAMY!!BEDZIEMY TAM SIEDZIEC NAWET CALA NOC…pozdro LUKASZ
Komentarz od SUCHY — 25/12/2008 @ 02:44
Zgadzam sie z tobom kolego z tymi zlodziejami niema co zawierac znajomosci.
Oszukiwali,oszukuja i bede oszukiwac kazdego kto przez nich bedzie pracowac!
Ale o zwrot bada to sie nie poddamy…narka pozdrawiam…
Komentarz od kosa — 25/12/2008 @ 08:06
Siemka, współczuję wam chłopaki, ja z Pipolsami wyjeżdżałem na początku ich działalności w 2004 roku i naprawdę było spoko (nawet nie było czegoś takiego jak kaucja za chate !!!). Tzn. mitycznego Paula widziałem i nawet przeprowadzał z nami rozmowy osobiście w Hotelu Grand we Wrocławiu. W roku 2004 była taka akcja ze pracowało się dla agencji tylko 3 miechy potem full time w danej firmie i mi się na szczęście udało
Z opowiadań ludzie którzy jechali w latach 2005-2007 i obecnie wiem że z firmą jest obecnie fatalnie, totalne dno, oszukują ludzi na maksa. Za moich czasów też było kilka barwnych postaci związanych z PR tzw. głównie team leaderzy
lub inni związani z PR i tak naciekawski “parówa” z Wakefield, czyli pół debil łysy chodzący i chwalący się że zna Paula D. LOL. “Fernando de la Koza” ksywkę dostał od nas gdyż miał taką bródkę jak Koza i żelował się jak hiszpański pedał, ogólnie fałszywy typ i kawał gnoja. Ja ogólnie epizod z PR wspominam miło gdyż poznałem tak sporo fajnych ludzi i w sumie wyszedłem na tym na plus (tyle że to był rok 2004).
pozdrawiam i życzę owocnej walki z PR nie dajcie się Paulowi D ;-D
Komentarz od jaco — 25/12/2008 @ 16:41
iks to jest wszystko huuj znalazlem robote w hotelu crowne plaza w irl nazwa znana amerykanski hotel ok. ale zaczely sie problemy w huj tak wala ze sie nie da jak robe ponad 39 godz to zapomnij o overtime’ach heheh powinno byc ale nie ma ostatnio znajomy robil 44 godz zaplacili mu za 38,5 takie gnoje a jak nie pode i nie powiem ze pracowalem w niedziele albo teraz chritmax pierdolone party to nie zaplaca bo wiedza ze duzo frajerow nie umie angola i nie bedzie z nimi gadalo takie huje
10 razy sie wadzic to zaplaca zebys sie juz odpierdolil i takie to jest kurestwo jebane i9 zasrane wogole na huja ja tu siedze to ja caly czas sie zastanawiam…aha cv wyslalem przez net zadzwonili na interviev sie umowili i poszlo i jest… pozdro od pachensa…
Komentarz od pachens — 26/12/2008 @ 01:11
Już rok czasu czekam na kaucję z PR (200 funtów ) , i chyba się nie doczekam ,choćby z tego powodu odradzam
Komentarz od Lazarus — 14/01/2009 @ 15:54
Aha może jesze -proponuję wszystkim pokrzywdzonym wpisy na stronie http://www.oszukani.pl. Wątek People Resources jest tam podjęty .Chodzi o to że stronę tą odwiezdają ludzie szukający opini o różnych firmach ,warto przestrzec innych przed People Resources
Komentarz od Lazarus — 14/01/2009 @ 15:59
W swoim życiu popełniłem dwa duże błędy. Pierwszą w 1998r-ożeniłem się, a drugą w 2008r-wyjechałem do pracy w Szkocji przez People Resources.
Komentarz od robson — 06/02/2009 @ 12:10
Ja znam lepsze hiciory ze słynną w południowej Walii CSA Recruitment- jakieś 10 lat temu mała miejscowość na south Wales zaczęła być zalewana przez Polakow przyjeżdżających do pracy na słynny “Tombak” – potęzna fabryka mięsa – ludzie pracowali bez jakichkolwiek limitów – nie pozwalano im opuszczać fabryki ,jesli nawet pracowali po 16 – 18 godzin – zapewnienia o transporcie z i do pracy -nie było mowy – ludzie po kilkanaście mil wracali na nogach poboczami autostrad do domu po to ,żeby za 2 godaziny iść spowrotem do pracy, hotel robotniczy jak dla przestepcow – itd… ehhh ta emigracyyyyjaaa
Komentarz od Xomix — 04/12/2010 @ 11:21
Swoją drogą to jestem ciekaw czy oni (pipole) wciąż działają,a jeżeli ktoś ma na nich polskie czy angielskie namiary to prosił bym o ich przesłanie bota29@o2.pl
Z góry dziękuję.
PS.Mi wiszą (jak większości) kaucję,za urlop,no i tygodniówkę oczywiście.
Komentarz od Bob — 22/05/2011 @ 18:35